piątek, 19 października 2012

zabawa w ogrodniczkę

Natchniona wielobarwnym postem o sadzeniu cebulek, znalezionym na blogu green canoe, postanowiłam spróbować swoich sił w sadzeniu roślinek. Zakupiłam ziemię, łopatkę no i oczywiście cebulki. Spisałam skrupulatnie nazwy kwiatów, jakie nadają się do sadzenia o tej porze roku, no i oto są:
"cebulki niecierpliwie czekające na posadzenie"
Kupiłam ich sporo i z tego co pamiętam, są wyjątkowo niekoniecznie dobrane kolorystycznie. Pan mi ładnie mówił o wysokościach, kolorach i innych rzeczach, których już nie pamiętam, a ja tylko "no to Pan da cztery takie i dwie takie".
Co z tego wyjdzie - nie wiem. Pewnie jakiś misz masz ... o ile w ogóle coś wyrośnie. Wyjątkowo nie poszłam w ślady mamy, która ma w sobie tyle roślinnej empatii, że nawet rozmawia ze swoimi zielonymi przyjaciółmi. Co dziwne, kwiaty zawsze jakoś rosły na moim (jeszcze panieńskim) parapecie. Zawsze uważałam, żę rosną mi na złość i zasłaniają mi okno na świat :) Są jednak rośliny, które zawsze lubiłam - takie, które mają kolorowe kwiaty :) Nie dziwne więc, że najbardziej podobają mi się storczyki .. one mają przede wszystkim kwiaty.
W sumie nie wiem co mnie tknęło do sadzenia cebulek. Może to, że czytając posta wydało mi się to proste i przyjemne?! Po małej konsultacji na wspomnianym wcześniej blogu, postanowiłam zasadzić cebulki zarówno w plastikowej donicy jak i drewnianej skrzyni. Zawsze to większa szansa, że coś wyrośnie. Przykładowo, gdybym niezbyt dobrze zabezpieczyła donicę przed mrozem ...
 a oto mój mały, słodki nadzorca pracy :)
Zgodnie z tym co wyczytałam w poście u Asi, kupiłam też wrzosy. Początkowo co prawda, chciałam odejść od tego. No bo po co wydawać kasę, skoro i tak ze względu na temperatury nie siedzimy już na balkonie ... że niby kto je będzie podziwiał?! Ot, taki ze mnie mały sknerusik ;) Traf jednak chciał, że będąc na zakupach w "Oszołomcu" rzuciła mi się w oczy "totalna wyprzedaż roślin". Poskutkowało to zakupieniem wrzosów po bardzo okazyjnej cenie. Widać to co prawda po nich, ale tylko z bliska :) Przez okno prezentują się całkiem przyzwoicie.
Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na efekty do wiosny! ... oczywiście jeśli nie zapomnę ochronić roślin przed mrozem ;)

3 komentarze:

  1. :) jejku ja w przyszlym roku koncze robic balkon i dopiero zajme sie jego aranzacja :D
    Twoj widac ze piekny :D a maluch za szyba.... hehe sama slodycz jakbym widziala mojego dwulatka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że nie tylko i mi się podoba :) muszę o niego dbać! w końcu to nasz "drugi" pokój :P

      Usuń
  2. aha! to ja - Biedronka pstra22/10/12

    Mati Mati! A pokaż jak robi lew! :)))

    OdpowiedzUsuń