niedziela, 10 lutego 2013

nic nie dzieje się bez przyczyny?!

Miało być o tym, jak to się wybieram na wyczekane warsztaty kartkowe do scrapowej mistrzyni. O  małej skarbonce, do której wrzucam wszelkie drobniaki - coby mieć więcej kasy na Zlot. No i o tym, że niedługo pokaże na Febliku coś, nad czym ostatnio pracuję. Tyle, że to wszystko wydaje mi się teraz błahe i głupie. Teraz, kiedy dosłownie osłupiałam po pewnej tragicznej wiadomości. Z resztą kolejnej w ostatnim czasie ... Dlaczego dopiero gdy wokół dzieje się coś złego, bije się po głowie za swoje głupie problemy?! Staram się co prawda na co dzień dostrzegać to, że mam wszystko co najważniejsze. Jednak wiadomo, codzienność robi swoje. Bezsensowne nerwy, poranne wstawanie, marudzące nieraz dziecko, rachunki, metraż, niespełnione wydumane marzenia, które rzekomo mają dać więcej szczęścia .... To co piszę, na pewno nie jest niczym odkrywczym, wiem. Ale jeśli ktoś, po przeczytaniu tego posta, choć przez chwilę doceni to co ma ... to moja paplanina będzie coś warta. Staram się wierzyć w to, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Tylko jaki sens w tym, że dzień narodzin pewnej małej dziewczynki będzie zarówno rocznicą śmierci jej matki?! ... nie wiem, i chyba nigdy nie znajdę żadnej odpowiedzi ...

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (czasami nadaję przypadkowo z pustego konta... to wciąż ja - Dorotka - komentarz poniżej) :)

      Usuń
  2. To miło, że odwiedzasz warsztaty, żyjesz swoimi marzeniami, realizujesz je...albo dopomagasz szczęściu - zakładając skarbonkę :)Takie "błahe sprawy" to właśnie nasze świetliki w codzienności... Strasznie mi przykro z powodu tego, co się stało..Ja też głęboko wierzę, że wszystko ma swój sens... tylko... w obliczu takich spraw - i ja głupieję. Pozdrawiam cieplutko...wbrew wszystkiemu :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Febliki są nadwrażliwe z założenia. A zastanawianie się nad światem generalnie prowadzi do smutku. Ale dobrze, że się zastanawiasz, bo bezmyślności mamy pod dostatkiem. Pozdrawiam

    PS sprawdzałem w necie, czy słowo feblik jeszcze w ogóle funkcjonuje i tak trafiłem na Twój blog - i fajnie :). http://choler.blog.pl/2003/01/24/ramiona-moj-feblik-1/

    OdpowiedzUsuń