sobota, 6 lutego 2016

Lecę na kawę!

Z okazji rocznicy blogowania, Maguda ze Spuchlikowa zaprosiła na wspólną kawę. Podzieliła się autorskim stempelkiem i zaprosiła do nietypowego candy. Po więcej informacji odsyłam do źródła ---> klik! Stempelek oczywiście pobrałam i odwzajemniam się taką oto karteczką:
Jeśli się nie mylę, moja "kawoszka" jest pierwszą blondynką w tej zabawie :) Ubrałam ją w jeansy, bo w nich chodzę najczęściej, a na górę założyłam szarą tunikę. Lubię się w szarym. Co natomiast mogę powiedzieć o sobie i kawie .... nie jesteśmy nierozłączne :) Jeszcze do niedawna kawa była niejako dodatkiem do deseru. Mogła być, lecz nie musiała. I częściej mnie usypiała, niż pobudzała do życia. Jednak ostatnio mam coraz mniej czasu na sen i więcej na głowie .... i kawa chyba zaczyna mi pomagać w codziennym funkcjonowaniu. Nie wiem, może bardziej to sobie wmawiam, niż tak faktycznie jest ... ale skoro działa, to jest ok! "Moja kawa" koniecznie musi być z cukrem i mlekiem. Coraz rzadziej jest to mleko z kawą, za to cukru nadal musi być spoOoro :) Czasu na tą kawę dużo nie ma, a żeby wypić ją ciepłą, zasiadam do niej dopiero podczas około południowej drzemki mojej córki. Bo jest taka kawa, której nie lubię - wystygnięta ;)
Pozdrawiam!
Sllonecznik

11 komentarzy:

  1. Wystygnięta jest be! za to Twoja dziewuszka w dżinsach - super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystygniętym kawom mówimy stanowcze nie! :)
      dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  2. Oooo. Ja też muszę ciepłą lub gorącą. Nawet w upały. Nie lubię ice-cofffee. Brrrr. Strasznie się cieszę, że dołączyłaś. Śliczna karteczka. Fajnie, że stoi w filiżance :) :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz, a ja z kolei ice-coffee chętnie spożyję latem :) ale ta wystygnięta kawa ... a fe!

      Usuń
  3. Ale się super umiejscowiłaś w filiżance :D Ślicznie wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak delikatnie miodzio :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale świetna kawoszka :) jakie to jest super fajne, że każdy coś innego z ty, stemplem zrobił. Kawy zimnej też nie znoszę:( bleee , a najgorszy typ dla mnie to jest wystygnięta i do tego podgrzana w mikrofali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki. przyznam się, że niestety zdarza mi się popełnić taką mikrofalową profanację. ja jednak wolę podgrzewaną niż zimną ;)

      Usuń
  6. A ja się przyzwyczaiłam do zimnej :) Nie jest to coś co uwielbiam ale czasem nie ma wyjscia :) wolę zimną kawę niż brak kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt. jak nie ma wyjścia to cóż zrobić ... trzeba zimną pić! :) piję czasem i ja. jednak nie lubię takiej :D

      Usuń