poniedziałek, 11 lipca 2016

Plannery - bardzo subiektywne porównanie Webster's Pages i Me & my BIG ideas

Na wstępie muszę się Wam do czegoś przyznać. Otóż jestem sroką. Scrapową sroką. Lubię jak jest ładnie, lubię mieć ładne rzeczy i się nimi z każdej strony otaczać. I o ile czasem wystarczy mi na te ładne rzeczy tylko popatrzeć, to czasem tak się wwiercą w głowę, że wyjść z niej nie mogą i wydaje się wtedy, że bez nich to się już nie da żyć ...
Tym właśnie sposobem w moje posiadanie wszedł w zeszłym roku planner od Webster's Pages. No bo to ładne takie ... No i niestety nie dość, że się natrudziłam żeby go dostać to i otrzymałam nie taki kolor jaki zamawiałam. Oczywiście dostałam informację, że wybrany przeze mnie kolor nie był dostępny. Chcąc nie chcąc wzięłam ten, który przyszedł do sklepu, czyli karmelowy. Nic nadzwyczajnego. Kolor jak każdy inny ;) A miał być złoty, ewentualnie biały lub w paski ... W paski jest więc jego następca - Happy planner od Me & my BIG ideas.
Ogólnie rzecz ujmując planner od WP nie wpasował się w moje  ... hmmm ... życie. Oprócz kalendarza ma on bowiem wiele różnych "działów", których niestety nie wykorzystywałam. Bo skoro w kalendarzu, przy konkretnej dacie mogę zapisać swoje cele, plany, ważne chwile, teksty, cytaty, myśli czy wspomnienia ... to po co mi do tego oddzielne karty, które później ciężko będzie namierzyć?! Być może jest w tym jakaś logika, jednak mi osobiście ten rozkład nie przypadł do gustu.
Nie do końca też podobał mi się sam kalendarz. Oba plannery w ogólnym zestawieniu miesiąca każdy tydzień rozpoczynają od niedzieli. Przyznam, że jeszcze się do tego przyzwyczajam ;) Jednak głównie, w plannerze WP przeszkadzała mi wielkość kratek. No małe są po prostu ;)
 Układ tygodniowy też nie rozpieszczał ...
I kolejna, bardzo ważna rzecz - niewygodnie mi się w nim pisało. Przeszkadzały różnice wysokości, ręka mi się nie chciała układać i w efekcie pisałam jeszcze brzydziej niż zazwyczaj ... Czy wspominałam, że lubię jak jest ładnie?! ;) W plannerze Mambi ten problem jest zniwelowany, bo zwyczajnie mogę go sobie złożyć w dowolnym miejscu.
Skąd więc po tym niefortunnym zakupie plannera od WP pojawił się w moim domu Happy Planner od Mambi?! :)
Był czerwiec 2016r. Na Ogólnopolskim Zlocie Scrapbookingowym pojawił się sklep posiadający w ofercie Happy Planner - Love Me Party. Plannery już wcześniej gdzieś widziałam w internecie, ale mając w pamięci jak się ostatnio pomyliłam co do tych ładnych kalendarzy - prawie ominęłam stoisko. Zmacałam tylko co poniektóre plannery i z radością stwierdziłam, że są dość ciężkie. Ale ale .... wwiercała się w głowę myśl ... że może to ten, jeden jedyny?! I pod koniec czerwca stało się. Skuszona dobrą ofertą wspomnianego wcześniej sklepu - kupiłam. I mam. I powiem tylko tyle, że minęły dwa tygodnie i jest mnie w tym plannerze pełno. Nie ma pustych stron! I przyznam, że chętnie do niego zaglądam.
W tygodniowym układzie na każdy dzień jest na prawdę sporo miejsca. Jest go na tyle dużo, że planowanie połączyłam z zapisywaniem wspomnień. Po skończonym dniu czy tygodniu, w wolne miejsca zapisuję wspomnienia z danego dnia. Jeśli z kolei tych wspomnień brak (no bo ileż można pisać o dniu spędzonym z dziećmi kropka w kropę identycznym jak poprzedni?! ;) - to wtedy jest miejsce na dodatki - taśmy, stemple, naklejki. I och jak się wtedy robi ładnie! :)
Podsumowując: komu mogłabym polecić planner od Me & my BIG Ideas?! Osobom, które dużo piszą i mają sporo do zapamiętania. Tym, które niekoniecznie często noszą go ze sobą do pracy/szkoły. Tym, którzy tak jak ja, pisali kiedyś pamiętniki, a teraz potrzebują jakiegoś małego zamiennika.Tym, którym nie wystarczy zwykły kalendarz z pobliskiego kiosku. No i przede wszystkim tym, którzy mogą sobie bez problemu pozwolić na ten dość duży wydatek (lub dobrze pokombinują i np zorganizują wcześniejszą zrzutkę na urodzinowy prezent). Ja należę do tej kombinującej grupy ;)
Spodziewajcie się więc niedługo na blogu postów ze stronami z plannera ;)
Pozdrawiam!
Asia

3 komentarze:

  1. Planery cudne. A karmelowy booooooski. Chcę taki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No kurczę Asia musiałaś tak go zachwalać? Znów zachorowałam, i będę musiała bardzo się postarać żeby nie kupić :) buziaki 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem osobą piszącą pamiętniki. Takie wypasione, z ozdobami :P Myślałam, że planery to będzie mój konik...a nie jest do końca. Mam mnóstwo notesów, których nie zapełniam, najczęściej mi szkoda. Też lubię jak jest ładnie, a one takie ładne :D Będąc w delegacji w Korei kupiłam sobie dwa prześliczne noteso-kalendarze. Jeden super słodziak (który zapisuję ołówkiem, by nie zeszpecic), a drugi takie ładny, artystyczny, kaligraficzny ach i och. Boje sie go uzywac. I tylko kalenadarzy mi zal :)
    Fajny wpis Asia, łączę się z wieloma Twoimi cechami :D :*

    OdpowiedzUsuń